Esceh

"Paris"

[Zwrotka 1]
Ona ma cofki po ekstazy
Przypomniało jej się, że jesteśmy sami
To nie bal przebierańców na Hawaii
Choć każda tu osy ma tali(e)
Tu Chłopaki pachną Diorami
Tu Chłopaku lubią się bawić
Nie zwracasz uwagi na nich
Choć ubrany jestem w kaptur i klapki
No bo przyjechałem tylko coś załatwić
Ziomom za stuff ktoś miał zapłacić
To najlepszy stuff z Holandii
Chciałabyś potańczyć, piri piri Andy
Wszystko słodkie jak adwokaty
Mam blety, urwany film, maybelline
Długie rzęsy, drill, stay clean
Wszyscy chodzą tu parami
Czerwone szpilki, towar z lady, Paris

[Refren]
Cartier
Błyszczy się na blacie
Wszystko jest na jedną kartę
Szacunek nie Lacoste
Płacisz już za niego fartem
Odbici od forem znasz to
Czujesz nawet brajlem
Gdy z nimi zbijasz grabę (grabę)

[Zwrotka 2]
Przeważnie, nie zachowuję się poważnie
Tu mało kto nie wali m'ki na kolację
Tu mało kto Cie nie nazywa bratem
I przegina z tym tak bardzo, że mu potakują zatem
Biją brawo Ci, kiedy ładnie klaszczesz
A odstajesz to na lewo, bo oni na prawo mają papier
Bracie, to nie miasto Hollywood
Gwiazdy dają żarcie, tu na instastory mają miód
Lepi się jak Cola, tu chłopaki kręcą joja
Dosyć mało mają w głowach, kiedy wnoszą to na klatkę

[Refren]
Cartier
Błyszczy się na blacie
Wszystko jest na jedną kartę
Szacunek nie Lacoste
Płacisz już za niego fartem
Odbici od forem znasz to
Czujesz nawet brajlem
Gdy z nimi zbijasz grabę (grabę)

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #
Copyright © 2018 Bee Lyrics.Net