LSO

"7 mil krok"

Spraw tu jest tok
Lecz nie jest ok
Tył napęd bok
Syberia szok
Siedem mil krok
Nie mówiąc hop
Za rokiem rok

Za loop’em loop
Jeden raz nad
Jeden raz pod
Jeden raz do
Jeden raz od
Jeden raz w tył
Dwa razy w przód

Umarł już trup
Powiódł sie trud
Miał być już ląd
Miał być już dom

A nowy set oświetla led
Aranż przez żet
Same konkret
Jebać co myśli i sądzi ten kretyn
Co sukces przekłada na wagę kiety
Siedzi zamknięty
A tu rakiety
Prawdziwych świętości żywe portrety
Zmieniacie zwykłe kurwy w kobiety
Za bożków macie też jakieś bzdety
Wyceniliście swoje skóry
Było słychać piekielne chóry
Nad wasze głowy przyszły chmury
Czarne, ani cienia purpury

Nie chcę chałtury
Nie chcę otaczać się tymi durniami co wciąż będą wahać się
By nawet nie chcieli przekroczyć granic
Tylko potrafią innych ranić
'Proszę pomyśleć' powiadam tej pani
Czy odpowiedzialność to zbyt wiele w bani
Wołam o atencję
Na prostym zakręcie połykacie śmierć i wołacie o więcej
Więcej widzę niż tego co chcę
Jak otworzysz te drzwi to zrozumiesz wtedy mnie
Ile sam dałem, tyle dostałem
Ty ze mnie się śmiałeś
A ja właśnie wtedy nie stałem
Liczyłem te gwiazdy na niebie gdy Ty się chujostwa naćpałeś
Sam tego chciałeś

Nie chcę, nie chcę
Durniami co
Nie chcę, nie chcę
Durniami co

Więcej widzę niż tego co chcę
Jak otworzysz te drzwi to zrozumiesz wtedy mnie

Nie chcę, nie chcę
Durniami co
Nie chcę, nie chcę
Durniami co

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #
Copyright © 2018 Bee Lyrics.Net