Informatyk usb

"Z dedykacją dla tej Pani, ale także dla wszystkich w ten dzień"

[chore intro]

I lubię to wszystko, choć ludzie mi Ciernie
I kocham swój ból oraz własne cierpienie
I boję się rozmów, gdy piszę do Ciebie
I Że odstrzelę łeb pod sceną słysząc "Cerę"

Ambicji tu mało, w tej za małej bluzie
Jak wilk w watażce, niszczę pejzaż złudzeń
Nie mamy tu czasu na westchnienia sumień
A chciałbym Cię przytulić w ogóle

Nie mam tu uczuć, ale mi przebacz
Świat mnie tu zabił, dziś niszczę wspomnienia
Chciałbym tu być zamiast swojego cienia
Abyśmy mogli 'być' bez żadnych przemian

I piję też dużo, a palę więcej
Zapalić tu z Tobą na złamane serce
Serenadę zaśpiewać Ci chyba czym prędzej
I nie bać niczego tylko podać Ci rękę (x2)

[troszkę emocjonalny bipolar]

Nie lubię wszystkiego, bo ludzie mi cierniem
Nienawidzę bólu oraz cierpienia we mnie
Nie boję się rozmów, gdy piszę do Ciebie, a
Tego, że któregoś dnia zatracisz się we mnie

Ambicje mam duże, w tej za dużej bluzie
Desperacja nakazuję malować pejzaż złudzeń
Mamy kupę czasu na westchnienia sumień
Chciałbym zasnąć tu na zawsze w ogóle

Mam też uczucia, ale mi przebacz
Budujesz mój świat, kreujesz wspomnienia
Nie dam Ci nic oprócz własnego cienia
Abyś mogła tu 'być' bez żadnych przemian

I pije wciąż mniej, a palę więcej
Zapalę samotnie na złamane serce
Wyślę piosenkę, jak ego pomieszczę
I znów się tu bać podając Ci rękę

Nie ma problemu, wszystko wytrzymam
Każdy dla mnie to i tak tylko blizna
A martwy już jestem i znowu zaczynam
Przegrywać melodię szarego kina

Tutaj znowu do mnie słodko piękna Pani mówi
'Maniera w Twoim głosie - próbować się udusić,'
I chyba ma rację, bo dość już mam ludzi
A tylko z nią melodię zanucić (x2)

[ile można trzymać w sobie(?)]

Bo piękny Twój zapach, chociaż Pachnidło
Nigdy nie wierzę, a modlę się z myślą
Aby tak łatwo wszystko nam pykło
A kolor mych oczu jak krzyk martwych piskląt

Kolor mych oczu przez który wstyd mi
Blask Twoich ust w odcieniu czereśni
Krew na mych rękach o barwie jesieni
A dotyk rąk - pocałunek śmierci

Do snu tu ja obok, zanim pękne
Otoczyć rękoma, stworzyć barierę
Abyś czuła się przy mnie bezpiecznie
A ja niewygodnie z uśmiechem se zdechnę

Hity estrady są komponowane
Ja pierwszy z Espady, lecz znów tu przegrałem
I znów jest mi smutno, zapijam te żale
I kończę se znowu na drugim regale

Chciałbym mieć Konia, a mam Seata
Pod maską sto koni, za - ból i strata
Łzy często są dla mnie jak katar
Odpalam więc jazz i śmigam polatać

Odpadam, więc sztos mi odpala tata
Znowu mam PRO8L3M na krańcu świata
Znów Zaburzenia, ja Głupi Amant
Ty jak Księżniczka w czarniutkich kwiatach (x2)

[szczere outro]

I kończę samotnie tak jak zacząłem
I zacznę ponownie, gdy skończę szkołę
Czuję się młodziej pisząc o Tobie
Uśmiechnij się dziś ze mną nieprzytomnie (x2)

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #
Copyright © 2018 Bee Lyrics.Net