Wieszak ZDR

"Diabelski młyn"

[Zwrotka 1: Kotzi]
Nie jestem w stanie powiedzieć kto zatrzyma tę karuzelę
Zło nigdy nie kima, wtedy [?] gęsto ścielę
Szelest jest najbardziej pożądanym dźwiękiem
Codziennie każdy chce go słyszeć i przytulać częściej
Nie śpię, wizualizuję sobie ruchy
Jeśli znasz moje jointy, dobrze wiesz co mnie kusi
Co cię dusi, o tym masz pojęcie sam jeden
Rzeczywistość szybko z chmur ściąga tutaj na glebę
Moje miasto tak samo kochane jak i przeklęte
Tutaj dziary zasłaniają zdobyte rany na ciele
Każdy chce tu się nie martwić, ale wszystko pod napięciem
Wolałbyś anonimowym być, czy znanym na mieście?
W sumie zależy też jeszcze, z czego tutaj byłbyś znany
Ja nawijam od dwóch dekad, głoszę hasło Radom pany
Moją dłoń zdobitą z kim się witam
Orientujcie, do zobaczenia na diabelskich młynach

[Refren: Seraf]
Bez kitu uważaj, patrzę i nie wystarcza
Wieszakowi, Kotziemu, Tytuzowi i mi
Naszych rąk, by wyliczyć na palcach swych
Wszystkich tych, których opętał zły
Wszystkich tych, którzy dziś ronią łzy pozdrawiam
Nie wiem, czy warto współczuć, mówiłem o [?]
Źle się kończy zabawa, gdy jej meritum [?]
Kiedyś wersy, dziś słowa na fonii, zwolnij

[Zwrotka 2: Wieszak ZDR]
Rozpędzona karuzela, której zatrzymać się nie da
Każdy ma wejściówkę, na początku jest jak trzeba
Wciąga cię powoli, wszystko się układa
Poczekaj jak pierdolnie i jak Lego cię poskłada
To jest real, nie zabawa, drugiej szansy nie ma
Za swe czyny odpowiadasz, każdy chciałby dotknąć nieba
Niestety tak się nie da, diabelski młyn wciąga
Nie umiesz w porę wyjść, zdusi cię jak anakonda
Wiadomo, ze pożądasz, chcesz mieć coś, za tym podążasz
Pamiętaj, darmo nie ma, trzeba pokutować
Ciężko się zatrzymać, trzeba żyć i egzystować
Doprowadzić coś do końca, elegancko nie żałować
Jest grubo, jest gitara, [?] to kurwica
Nie poddawaj się koleżkom, nie nadstawiaj swego lica
Charakternie i do końca sam, mało kto pomoże
To diabelski młyn, a ten zły już ostrzy noże

[Refren: Seraf]
Bez kitu uważaj, patrzę i nie wystarcza
Wieszakowi, Kotziemu, Tytuzowi i mi
Naszych rąk, by wyliczyć na palcach swych
Wszystkich tych, których opętał zły
Wszystkich tych, którzy dziś ronią łzy pozdrawiam
Nie wiem, czy warto współczuć, mówiłem o [?]
Źle się kończy zabawa, gdy jej meritum [?]
Kiedyś wersy, dziś słowa na fonii, zwolnij

[Zwrotka 3: Seraf]
Obserwuję życie w mieście i to życie nie jest słodkie
Za zły czas i złe miejsce łeb mu rozjebali młotkiem
Wczoraj niosły się wieści, dzisiaj każdy zapomniał
Wrogowie i kumple piszą następny rozdział
Codziennie kolejny, tak 365 dni w roku
Ty zastanów się dobrze co robisz po zmroku
Ty zastanów się dobrze, diabelski młyn wkręca
Na nim kurwa policjant, polityk, morderca
Musisz pozbyć się serca, [?] układ
Łatwiej doczekasz jutra, [?]
Rap płyty na półkach, słowa niosą się echem
Działaj solo i w grupach, by dzień kończyć z uśmiechem
Działaj solo i w grupach, niekoniecznie po trupach
Żebyś nie umarł w butach, taka tutaj pokuta
NWH i Wieszacci, pozdrowienia kumaci
Tu nie chodzi o szelest, szacunkiem się płaci

[Refren: Seraf]
Bez kitu uważaj, patrzę i nie wystarcza
Wieszakowi, Kotziemu, Tytuzowi i mi
Naszych rąk, by wyliczyć na palcach swych
Wszystkich tych, których opętał zły
Wszystkich tych, którzy dziś ronią łzy pozdrawiam
Nie wiem, czy warto współczuć, mówiłem o [?]
Źle się kończy zabawa, gdy jej meritum [?]
Kiedyś wersy, dziś słowa na fonii, zwolnij

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #
Copyright © 2018 Bee Lyrics.Net